Monte Cassino to miejsce, w którym historia wręcz unosi się w powietrzu. Widok białych rzędów krzyży na polskim cmentarzu wojennym jest przytłaczający. Przechadzaliśmy się w ciszy, patrząc na wyryte nazwiska żołnierzy. Nasze myśli były także z tymi, którzy to piekło przetrwali, ale później nie mogli wrócić do ojczyzny, o którą z takim poświęceniem walczyli. Atmosfera skupienia towarzyszyła nam dalej w opactwie benedyktyńskim. W kaplicy Najświętszego Sakramentu zatrzymaliśmy się na wspólną modlitwę, pragnąc w ten sposób uczcić uroczystość Najświętszej Krwi i Ciała Pańskiego. Jasne mury, kamienne krużganki, miękkie światło, piękne witraże. Chwila chłodu i odpoczynku przed czekającą nas wielogodzinną, wymagającą podróżą autokarem do Wenecji.