Po drodze trochę blichtru i powiew historii: pałac Marianny Orańskiej w Ząbkowicach.
Potem Jaskinia Niedźwiedzia. W środku stalaktyty, stalagmity, zimno i wizja niedźwiedzia / lwa jaskiniowego wyskakującego zza zakrętu.
Szczeliniec Wielki: schody, schody, schody i trochę narzekania. Ale na górze wszystko zostało wynagrodzone – widoki, które sprawiły, że każdy zapomniał o zmęczeniu… przynajmniej na chwilę. Potem: wąskie przejścia, zakręty, ściany skalne i momenty „czy ja się tu zmieszczę?” A na koniec Kaplica Czaszek.
Ostatni dzień upłynął nam pracowicie w kopalni złota i osadzie górniczej w Złotym Stoku.

Dodatkowo: konkurs zdjęć i cały zestaw klasycznych pytań, typu : „daleko jeszcze?” i „a będzie sklep?”. Wracaliśmy zmęczeni, ale z głowami pełnymi widoków i nowych umiejętności (chłopcy prawie nauczyli się naprawiać autokar)